Poczucie bezpieczeństwa i strach przed ryzykiem.

Automatycznie zapisany szkic

Jeżeli czujemy, i mamy przekonanie o tym, że posiadamy względną stabilizację, nic złego się nie dzieje, lub tłumaczymy sobie, że lepiej egzystować tak jak teraz, bo nie wiadomo co jest za rogiem, a tam pewnie czyha samo zło , które przeraża to lepiej nic nie zmieniać bo można sobie zaszkodzić, i pogorszyć w życiu to tak naprawdę jest to nic innego jak rodzaj tarczy ochronnej której używamy bo zwyczajnie odczuwamy strach przed “nieznanym”. Człowiek od zawsze bał się tego co nieznane, ale wrodzona ciekawość, którą w sobie mamy instynktownie nie pozwala nam usiedzieć w miejscu.

Przykładem powodów dla których odczuwamy strach, są wszelkiego rodzaju przekazy informacyjne w mediach, oraz z te wynikające z relacji z innymi ludźmi, ciągle jest nam powtarzane, że jest źle, że są choroby, bieda, nierówności społeczne, że ciągle ktoś kogoś morduje, okrada, molestuje, wszędzie coraz więcej korupcji, oszustw, nadużyć seksualnych, religia i dogmaty stają się zachwiane poprzez gorszące fakty rzucające mrok na instytucje kościoła. Trzeba być czujnym, ciągle uważać z kim się rozmawia i o czym, ludzie potrafią nawet w bliskich relacjach wyolbrzymiać różne sprawy do tego stopnia by całkowicie zniechęcić człowieka do podejmowania jakichkolwiek działań, robią tak zazwyczaj bo sami się boją, lub zwyczajnie z brzydkiego charakteru lub z typowej zazdrości.
Człowiek jest bombardowany czarnymi informacjami, i zwyczajnie one do niego trafiają, przekonują poprzez sprawną manipulację emocjonalną powodując rożnego rodzaju lęki i fobie.

A co by było gdybyśmy żyli zupełnie w “ciszy” bez tego rozdmuchanego na wszystkie strony “chaosu” informacyjnego, jakby nic nie zaśmiecało naszego umysłu? Jestem pewna, że w większości z nas samoczynnie obudziłby się instynkt odkrywczy, wręcz nieposkromiona chęć doświadczania bez narzuconych barier. Jesteśmy jak gąbka bez oporów, chłoniemy wszystko co odbieramy ze świata czyniąc go własna klatką lub bezkresem możliwości.

Człowiek, który jest w nowym miejscu, , czuje, że nie posiada dostatecznej kontroli, ogarnia go niepewność i strach, przyjmuje zupełnie inna formę zachowania niż w przypadku tego, z czym ma do czynienia na co dzień, niby zupełnie naturalna reakcja jednak nacechowana dystansem i podświadomą chęcią ucieczki. W innym miejscu, pośród obcych ludzi nasze zachowanie jest zupełnie inne, zmienia się ton głosu, postawa ciała, jakbyśmy na siłę chcieli się dopasować do czegoś czego tak naprawdę jeszcze nie poznaliśmy, tracąc przy tym własną tożsamość by przypadkiem nie wyjść na “odmieńca” usilnie podejmując wysiłki pragniemy się wtopić w otoczenie by nikt nie zauważył, że przybyliśmy chyba z “innej planety”, tylko, że tego typu praktyki przynoszą zwykle skutek odwrotny od zamierzonego, bo druga strona zazwyczaj bardzo szybo wychwyci nasze “wysiłki”.

Możliwości jakie daje nam życie są ogromne, jednak poczucie własnego bezpieczeństwa jest dla nas cenniejsze niż odkrywanie, ryzykowanie, próbowanie, natomiast poczucie strachu którego doświadczamy gdy idziemy w “nieznane’, może być motorem napędzającym do wszelkich działań w tym tych najbardziej ryzykownych, poziom strachu spada a sytuacja w jakiej się znajdujemy całkowicie zaprzecza wcześniejszym odczuciom. Dzieje się tak, dlatego, że ludzie wyobrażają sobie tragiczne następstwa danego przedsięwzięcia, widzą porażkę i na niej się koncentrują. Należy zadać sobie pytania w innej formie: “co muszę zrobić by moje działania były skuteczne?”, spojrzę inaczej na sytuacje, odpowiem sobie na pytanie czego naprawdę się boję?.

Kilka razy spotkałam się z sytuacją gdy ktoś wykonujący zawód poniżej swoich kompetencji, nie dlatego, że chce, tylko dlatego, że życie go do tego zmusiło, nie w stanie po kilku latach spędzonych w obecnej pracy zaryzykować i panowanie podjąć próbę starania się o prace którą chciałby wykonywać, ze względu na to, że już tak bardzo się “udomowił “, że boi się wchodzić na nowy obszar mimo to, że zdaje sobie sprawę, że jest to “coś” co od zawsze chciał robić. Taką osobę ogarnia totalny lęk i jednocześnie poczucie ogromnego rozdarcia, bo boi się, że utracił wszystkie wcześniejsze umiejętności poświęcając się obecnemu zajęciu, nie wierzy w to, że wystarczy “chwila” przypomnienia, wręcz jego postawa jest zamknięta z przekonanym “jest jak jest i już” “mój pociąg odjechał” “nie podołam” itd.

Musisz nauczyć się wydobywać z siebie wewnętrzną silę, konfrontuj swoje lęki, prowadź je na inne tory, wychodź ze strachem na ring, będzie różnie, raz ty się rozłożysz a w następnej rundzie strach, ale w kolejnych już zaczniesz dostrzegać słabość przeciwnika na tyle, że zaczniesz się bać zupełnie czegoś innego a mianowicie życia które cię unieszczęśliwiało i czasu który poświeciłeś na strach. Kwestia nie leży tylko w dokonywaniu nie wiadomo jakich wyzwań w życiu, ale nawet najprostszych spraw z którymi boimy się wchodzić w konfrontacje, choćby umiejętność wyrażenia swojej opinii wobec osób z którymi nie czujemy się dobrze a które tylko znosimy bo boimy się sprzeciwić lub powiedzieć na głos, że coś nam się nie podoba.

Zauważacie jak wiele dramatów dziejących się w ludzkich wnętrzach, kumulują się bo boimy się po prostu być sobą, a w zamian codziennie podejmujemy walkę o przetrwanie by kogoś zadowolić i spełnić cudze oczekiwania, ale nie swoje. Pozwalamy innym mieć władze nad nami do tego stopnia, że jedyne co jest realne w naszym życiu to strach, smutek, cierpienie, niezadowolenie, poczucie wartości nie istnieje, stajemy się tykająca bombą uzbrojoną po brzegi w zapalny emocjonalny ładunek.

“Doświadczenia, które sprawiają, że przystajesz i patrzysz lękowi w twarz dodaje siły i odwagi i pewności siebie. Musisz zrobić coś, co uważasz za niewykonalne”
-Eleonor Roosevelta

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.