Jak wybrnąć z impasu domowych spraw i rutyny?

Automatycznie zapisany szkic

W dzisiejszych czasach często jest tak, że bardzo dużo czasu, poświęcamy pracy zawodowej. Wieczorem, wracamy zmęczeni do domu i marzymy jedynie o tym, by móc przytulić głowę do poduszki i od razu zasnąć. Wiemy, że na drugi dzień, wcześnie rano, musimy wstać wypoczęci i znowu zmierzyć się z szeregiem zadań, wyznaczonych nam, po raz kolejny, przez niekoniecznie wyrozumiałego szefa.

Ten sposób prowadzenia życia, potrafi porządnie dać w kość, a specjaliści alarmują, byśmy mimo zawodowych wyzwań, umieli również znaleźć miejsce, na głęboki relaks i intensywny odpoczynek. Jak zatem to zrobić, gdy w ciągu tygodnia brakuje nam czasu na umycie zębów przed snem i zjedzenie kolacji?

RUTYNA I JEJ WIECZNIE GUBIĄCY NAS RYTM.

Na początek warto jest przemyśleć to ile czasu poświęcamy na co. Być może, jedynie nam się zdaje, że ciągle nam go brak lub pewnym czynnością, poświęcamy go zbyt wiele? Ludzie często mają tendencję do nieprawidłowej oceny samych siebie, a nawet tego co robią, jeśli utkwili w tzw. rutynie. Określenia tego używa się mając na myśli, serię zadań wykonywanych przez nas każdego dnia, w tej samej kolejności. Na rutynę, składają się działania, które musimy wykonać oraz takie, które należą do naszych obowiązków. Wpisana w nie, powtarzalność sprawia, że z czasem, zaczynamy je uważać za nudne i mało interesujące.

Niekiedy ludzie dochodzą do tak skrajnego punktu, w wykonywaniu zajęć rutynowych, że zaczynają im one, sprawiać i przynosić autentyczne cierpienie. Ten moment w życiu, nazywany często bywa wypaleniem zawodowym, kryzysem emocjonalnym bądź po prostu, załamaniem nerwowym. Diagnozy te, brzmią być może bardzo groźnie, jednak nie są ani rodzajem gwoździa do naszej trumny ani też wyrokiem skazującym na banicję społeczną i całkowite wycofanie z życia zawodowego.

DOSTRZEGALNE OBJAWY DOSKWIERAJĄCEGO NAM MARAZMU.

Jeśli już zatem wpadłeś w cwał zwany rutyną, kieratem lub innym systemem znaczeń z granicą końcową, która brzmi: Dość! Zacznij pracować nad tym, by zmniejszyć tempo oraz zakres, narzuconych sobie obowiązków.

Często tkwiąc w rutynie, nie zdajemy sobie do końca sprawy z tego, że to my sami, jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie. Mamy wówczas tendencje, do obwiniania innych i bliskiego nam otoczenia. Przepracowani i zmęczeni codziennymi obowiązkami, szukamy winnych tam, gdzie ich już zwykle dawno nie ma?! Wydaje się nam, że to szef, ponosi winę za to, że zgodziliśmy się na dodatkowy etat, a żona jest odpowiedzialna za fakt, że odprowadzamy córkę do szkoły. Zapominamy o decyzjach, podjętych przez nas samych w przeszłości i nie mogąc znaleźć wyjścia z patowej dla nas sytuacji, stajemy się źli i rozżaleni wobec innych.

TRENING RELAKSU. ĆWICZENIA POCZĄTKOWE.

Dobrym rozwiązaniem tej sytuacji, wydaje się wprowadzenie zmian w swoim życiu “na siłę”. Co to może oznaczać? Zmiany na siłę, podobnie jak przyjęty przez nas tryb pracy, polegają na użyciu i wsparciu się o elementy typowe dla presji.

Czym zatem jest wspomniany wyżej rodzaj przymusu? Socjolodzy mówią o nim jako o jednym z typów wpływu społecznego, dla którego cechą charakterystyczną jest jego normatywność. Co sugeruje, że wsparty jest on na porządku typowym dla przepisów prawa.

Psychologia, podchodzi do presji w sposób bardziej szczegółowy, definiując ją, jako każdy rodzaj nacisku oraz wpływu wywieranego przez jedną osobę na drugą. Podkreśla jej aspekt psychologiczny oraz szereg, długofalowych konsekwencji z presją związanych.

Mając do czynienia z jej aspektami w życiu codziennym, w towarzyszącej nam w pracy rutynie, łatwo powinniśmy poradzić sobie z definicją tych cech w tzw. czasie wolnym. Tym właśnie jest, w początkowej fazie i treningu wstępnym, narzucanie sobie czasu wolnego. Zaczynamy od tego, co jest nam świetne znane. Zmieniamy jedynie przedmiot podjętych przez nas działań. Czy trudne? Dla osób, które myślą, na pewno takim się nie wyda.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.